Dlaczego współczesne dziewczyny lecą na kasę? Fakt czy mit?

UWAGA: Wpis napisany z potrzeby męskiego planowania i myślenia długoterminowego o tym, co może dać myślenie, że zależność od  mężczyzny jest OK. Główny przekaz to pokazanie co może stać się KIEDYŚ.

 

Mam wrażenie, że temat Kobiet utrzymanek wraca co jakiś czas, ale wydaje mi się, że nigdy nie był jeszcze tak aktualny, jak teraz. Wśród moich czytelniczek jest także mnóstwo Kobiet, które uważają, że:

 

 “To mężczyzna powinien wyłącznie zarabiać na dom i na mnie.” 

 

 

Jak wiecie absolutnie tępie facetów, którzy są maminsynkami bo przynoszą wstyd całej rasie męskiej. Wielokrotnie piszę o tym, że prawdziwy mężczyzna powinien zarabiać na dom, a mężczyzna, który będzie tatą powinien nawet zacząć jeszcze więcej zarabiać, ale wszystko ma swoje granice.

Dlaczego jest wciąż tyle Kobiet, które nie czują nawet krzty odpowiedzialności za finanse domowe bo nawet nie zarabiają na swoje zachcianki. Nie mają wewnętrznej potrzeby żadnej pracy zawodowej bo lepiej jest być zależną od męża/partnera/kochanka. Uważają, że jak facet zarabia a ona wychowuje dziecko to wszystko jest OK. Są jeszcze gorsze, które uważają że jeżeli ona na siebie zarabia to facet nie jest jej potrzebny. Miałem kilka takich na fan page to od razu zbanowałem. Nie chcę mieć NIC do czynienia z takimi pustakami. Od kiedy mężczyzna jest wyłącznie od tego by zarabiał na dom? Gdzie wsparcie, przyjaźń, miłość, rozmowa, namiętność? Jeżeli facet nie utrzymuje wyłącznie domu to nie jest potrzebny

To są prawdziwe materialistyczne suki, że tak się brzydko wyrażę – dlatego  mam taką niską średnią ocen na FB 🙂

Otóż tak, facet powinien wyłącznie utrzymywać rodzinę a Kobieta siedzieć z dzieckiem przy jego najpiękniejszych chwilach rozwoju, ale… do pewnego momentu. Ile można siedzieć z maleństwem? Rok, dwa, trzy OK – nawet cztery! To jest naprawdę w porządku! Później jednak nadchodzi czas, gdy dziecko może iść do przedszkola, szkoły a jej obecność nie jest aż tak niezbędna.

Fajnie jest, gdy nadchodzi przedszkole i Kobieta wraca do pracy. Nie po to by się przybliżyć w jakikolwiek sposób finansowo do zarobków swojego faceta, ale po to by mieć szacunek do samej siebie, a także pracować na szacunek mężczyzny.
Że jej horyzont myślowy jest szerszy…

 

To jeden typ, ale ile jest mężczyzn, którzy po prostu utrzymują swoje Kobiety bez dziecka, bo ona nie ma żadnych ambicji? Nawet mogą pracować i zarabiać 1000 zł na rękę, ale bez większych chęci na więcej. Przecież mąż wszystko sfinansuje i zapewnia wygodne życie. Po cholerę w takim razie ma się specjalnie starać skoro i tak kasa jak “manna” spływa z nieba?

 

Ma taka pańcia na wszystko – kosmetyki, telefony, paznokcie, fryzjerzy,buty, SPA itp. wszystko mając w dupie. Cieszy się z tego ,że ma wygodne życie bo raz na jakiś czas “da mu dupy” bo przecież to nie jest ani seks ani kochanie się. Takie kobiety same o sobie mówią, że “dają dupy” i przecież będzie zadowolony prawda? Nie. Nie będzie. 

Jeżeli masz takie samo myślenie to wbij sobie do głowy, że mężczyzna który zarabia dobre pieniądze musiał w jakiś sposób do tego dojść. Jeżeli nie ma zawodu “syn” to musiał przejść przez piekło, zaznać często głodu, biedy, pracować po kilkanaście godzin, przejść dużo stresów. Jeżeli zarządza ludźmi to tym bardziej musi być często dla nich ojcem, matką, psychologiem, mentorem, szefem.

 

 Mężczyzna, który zarabia dobre pieniądze to nie jest kurwa głupi człowiek! Jeżeli nie zmienisz swojego stylu bycia to w końcu przejrzy na oczy i Cię zostawi 

 

Tak – znowu będziecie mi zarzucać wulgaryzmy, że to mało męskie i nieeleganckie. Bardziej nieeleganckie są jednak Kobiety, które mają w głowie wygodne życie, torebki od Prady czy innego Korsa, a dziecku kupują same markowe ubrania bez absolutnie rozwijania siebie i inwestycję w samą siebie (nie mówię tutaj bynajmniej o wyglądzie zewnętrznym czy ubraniach).

 

Twojego mężczyznę jednak nie musi być stać na torebki od prady. Wystarczy, że finansuje Ci wszystko i masz wygodne życie. Zajdziesz w ciąże i myślisz, że masz już gwarantowane, że ten stan będzie trwał dalej.

Tylko… taki mężczyzna nie będzie miał do Ciebie szacunku. Nie będziesz dla niego partnerką życia. Może z czasem patrzeć na Ciebie tylko jak na wyciągarkę kasy.

Myślisz sobie: “To nie o moim misiu. On mnie kocha ponad wszystko i świata poza mną nie widzi. Nikt mu nie gotuje i nie robi tak laski jak ja”.

Tylko wszystko ma swoje granice. Ustaliliśmy już, że Twój facet jeżeli do czegoś doszedł to nie jest głupi więc w końcu dojdzie do tego, że nie wkładasz w Wasz związek tyle samo. Wcale mi nie chodzi o to, że pieniądze ale o chęci. Jeżeli nie starasz się nawet pokazać mu, że masz jakiekolwiek ambicje by się rozwijać a nie jesteś zależna od niego w pełni to w końcu mu to zacznie wadzić. Miłość tutaj nie ma znaczenia bo możecie się kochać bardzo mocno. Może być między Wami romantyzm, nie możecie bez siebie żyć ale pamiętaj, ze ten stan może (nie musi) za jakiś czas minąć i zacząć się twarde rachowanie co ja otrzymuje w związku, co ona i wyszukiwanie wad.

 

 

Przytoczę jedną z wypowiedzi na temat “Kobiet zależnych od mężczyzny” jaka pojawiła się na moim fejsie w dyskusji o niezależności Kobiet:

Kobieta zdecydowanie powinna zajmować się domem, rodziną, dbać o ognisko domowe, a mąż powinien zająć się zarabianiem na rodzinę. Kiedy na świat przychodzą dzieci jest to najlepsze rozwiązanie, by maluchy mogły dorastać w spokoju, miłości, nie być podrzucanymi do babci czy niani.
Co do bycia na wyłącznym utrzymaniu męża – dbanie o dom, rodzinę jest sporym nakładem pracy, to znacznie więcej niż praca na etacie, więc no wybaczcie. Jeśli któremuś mężowi tak bardzo przeszkadza, że jego żona dba o rodzinę, niech sobie policzy ile kosztuje zatrudnienie opiekunki do dzieci, sprzątaczki, kucharki itp. I niech wtedy znajdzie takie osoby do prowadzenia domu, to żona sobie na spokojnie pójdzie na etat.
Nikt od mężczyzn nie wymaga, by po przyjściu z jednej pracy biegli do drugiej, by zasuwali na dwóch etatach, dlaczego więc ma to robić kobieta?
Mężczyzna poluje, przynosi zdobycz, kobieta ją gotuje – proste.

Jeśli w związku nie ma dzieci (albo są duże), oboje powinni dbać o siebie nawzajem, o dom, wnosić wspólny wkład (kobieta niekoniecznie finansowy, bo przeliczając na kasę, to prowadzenie domu to też praca, ten wkład właśnie) w utrzymanie domu, jednak pozwólmy mężczyznom być mężczyznami i pozwólmy im na wykazanie się, że potrafią zarobić, “upolować”. Nie róbmy z nich ofiar losu, a z siebie biednych utrzymanek czy służących, bo jesteśmy kobietami i nie musimy zasuwać ponad siły, jednocześnie pracując zawodowo i dbając o ognisko domowe.
A wtedy przy tym dbaniu o dom, na spokojnie zostanie nam czas na rozwijanie siebie, dbanie o siebie, zarabianie w niepełnym wymiarze godzin (no i co z tego, że mniej niż mężczyzna?Przecież to on jest głową rodziny), spełnianie się jako kobieta.
A jeśli mężczyzna zarabia wystarczająco i nie musi zasuwać w pracy po naście godzin, to kobieta ma szerokie pole do popisu – oprócz dbania o dom (co w przypadku braku dzieci, bądź dzieci dużych jest zdecydowanie mniej czasochłonne), może realizować się, rozwijać, inspirować siebie i męża.
Jesteśmy kobietami, nie musimy nic nikomu udowadniać, nie musimy na siłę być niezależne, silniejsze od mężczyzny. Mamy takie samo prawo jak on, do jednej pracy – on poza domem, kobieta w domu (bądź na odwrót – zależy co kto lubi). Nie dajmy się wciskać w ramy kobiet siłaczek, które muszą same sobie być sterem, żeglarzem, okrętem i wtedy po co takiej mężczyzna?
Oni też lubią i chcą się czuć potrzebni, chcą się wykazać, a jeśli im na to nie pozwolimy, to będziemy potem miały rzesze ciap, które nic nie potrafią, a na dodatek domagają się full obsługi od kobiet.

 

Spoko. Wszystko jest OK tylko teraz droga czytelniczko wyobraź sobie,  że w Waszym związku zaczyna się pieprzyć… Ten stan nie musi zawsze trwać. Eldorado nie zawsze musi być wieczne. Dzieci mogą mieć ciepło w domu, być otoczone miłością i mieć jednocześnie aktywną zawodowo i ambitną mamę. Czy chcesz aby dla Twojego dziecka też było normalne, że mama nie pracuje tylko siedzi w domu?

Nikt Was Kobiety nie wciska w ramy siłaczek niezależnych Kobiet, bo nie o to chodzi. Chodzi o to by nie zapomnieć o własnych pasjach i co za tym idzie aktywności zawodowej.

 

Co Cię czeka na końcu tej drogi gdy dalej będziesz tak myślała? Zostaniesz z dzieckiem albo dwójką w wieku 45 lat, bo Twój mąż w końcu będzie miał dość samodzielnego zapierdzielania na Was? Nawet jeżeli teraz to akceptuje i przyjmuje to nie jesteś w stanie ręczyć za jego myślenie za 5-10-15 lat!

Jeżeli już natomiast zaakceptuje fakt, że tylko utrzymanki na niego lecą to po prostu będzie chciał mieć:

 

  • młodszą
  • bardziej seksowną
  • milszą

 

A nie sukowatą, którą możesz się stać jak on nie będzie spełniał wszystkich Twoich zachcianek bo różnie bywa w związkach prawda? Nigdy nie jest zawsze kolorowo. Padło jedno stwierdzenie, że:

 

Fajnie być niezależnym:) wydać 1 tyś na dżinsy i nie widzieć spojrzenia partnera:) jak zobaczy wyciąg przelewu:)

 

Ja się z tym zgadzam w 100%! To nie o to chodzi przecież by się rozliczać. Fajne jest gdy Kobieta może to zrobić za własne pieniądze bez jakichkolwiek spojrzeń jak pisze ta czytelniczka. Fajnie jest gdy ma się poczucie: “zapracowałam na to” prawda? Czy fajniejsze jest to, że “Kupiłam za jego pieniądze! Coś mi się należy, że wychowuje jego dziecko!!!”. Teraz widzę znowu parę z uszu, że jak tak można myśleć. No proste, że można bo sam słyszałem to nie raz na własne uszy od znajomych Kobiet.

 

 

Jeżeli jesteś Kobietą, która nie zarabia, nie rozwija się to co Ci zostanie po latach? Chcesz się obudzić z “ręką w nocniku” bez konkretnego doświadczenia zawodowego, bez pracy i perspektyw na rynku pracy bo byłaś kilkanaście lat na nim nieaktywna? Nie będziesz już najmłodsza, aby znaleźć kolejnego który poleci na Twoją urodę. Jak chcesz zabezpieczyć swoje finanse? Myślisz, że podział majątku podczas rozwodu załatwi sprawę? Nie wiesz ile potrwa ten rozwód, nie wiesz co on zdąży przenieść, ukryć. Nie wiesz NIC jak potoczy się Twoje życie jeżeli nie zadbasz o to wcześniej, a w 99% tego nie zrobisz.

 

Spadniesz z wysokiego “C” na samo dno. Zostanie Ci puszczać się albo zapożyczyć na zajebistych prawników by ogołocić go do reszty, bo nie zniesiesz tego że on Cię zostawił i Twoje źródełko wyschło. Do kogo wtedy pójdziesz z pretensjami? Powinnaś wyłącznie do siebie.

 

Co innego jeżeli ten czas i tę sytuację, że masz wygodne życie wykorzystasz na inwestowanie w siebie. Zaczniesz uczyć się w wolnym czasie języków, chodzić na kursy, czytać dużo książek czy ebooków, nawet udzielać się w organizacjach społecznych to jest dla Ciebie jakaś nadzieja. Jasne, możesz się starać by w Twoim związku było zawsze zajebiście, ale schowaj między bajki teorie, że jest to związek na zawsze. Nigdy nie wiesz co się wydarzy i jak zmieni się Twoja czy jego osobowość.

 

Alternatywny scenariusz

 

Ok. Może on nie będzie męską szowinistyczną świnią i nie będzie chciał po 10-15 latach wspólnego życia zamienić Cię na laskę, która ma lepsze ciało, jest zabawniejsza i ma fajne piersi. Tak się nie musi dziać, ale…może zacząć go wkurwiać, że Ty wydajesz a on zarabia.

 

  • Może zacząć Ci ograniczać dostęp do kasy
  • O wszystko robić problemy
  • Wydzielać każde 100 zł

 

Po prostu stosować “przemoc ekonomiczną“. Tylko nie mów mi teraz, że” Twój Misio” na pewno taki nie jest. Owszem nie jest – bo się rozumiecie, jesteście przyjaciółmi. Nie możesz jednak ręczyć za niego za 15 lat i nigdy tego nie rób. Zabezpieczaj się i nie mówię tu bynajmniej o antykoncepcji.

Co wtedy zrobisz? Będziesz w 100% od niego uzależniona, bo nie będziesz mieć po prostu własnych pieniędzy. Nie będziesz miała kwalifikacji żadnych, aby zarabiać przyzwoite pieniądze, bo swój najlepszy czas w życiu prześpisz licząc w 100% na niego.

Zaczniesz żalić się przyjaciółkom, rodzinie czy dzwonić na inne “telefony zaufania”. A ja Ci mówię:

 

 Bierz się do roboty. Szlifuj swoje kompetencje w czymkolwiek chcesz, ale szlifuj! 

 

Nie mówię tego, bo “zaburzam” naturalny podział, że Facet przynosi kasę do domu, a Kobieta się zajmuje tymże domem. Tylko dlatego, że każdy powinien mieć szansę na niezależność i każda Kobieta niech rozwija się po to by mieć ZAWSZE plan awaryjny.

Denerwują mnie Kobiety, które nagle zostawia mąż i zostając z niczym narzekają, że nie mają teraz za co żyć. Nagle odkrywają co ile kosztuje a zarobienie tego wszystkiego kosztuje ogromny wysiłek. Nie wiedzą, bo nie poznały tego na własnej skórze – pieniądze po prostu były w ich domu, bo takim kryterium się sugerowały wybierając faceta.

Owszem są takie pary, w których są inne ustalenia bo to facet chce posadzić kobietę w domu by zajmowała się dzieciakami a jej to odpowiada. Spoko, tylko jaki procent Kobiet pomyśli by wymagać trwałego zabezpieczenia finansowego od takiego faceta? Np. w postaci przepisania części majątku na nią np. udziałów w firmie.

 

Wkurwia mnie to. Serio wkurwia mnie to, że jest za dużo Kobiet, które chcą być utrzymankami i liczą, że złote monety będą im wiecznie spadać z nieba. Taki mężczyzna nie jest na zawsze – jest na jakiś czas póki nie weźmie innej, która będzie mniej marudna. Jak można poważnie traktować Kobietę z takimi ambicjami, która ma totalnie w dupie swój los i pragnie zależności od mężczyzny?

 

 Czy uważacie, że współczesny mężczyzna marzy o pięknej i seksownej kobiecie, która jest od niego zależna? 

 

Powiem Wam kim są tacy faceci, jeżeli tego chcą – piździelcami, którzy sami są niedowartościowani. Żaden normalny facet nie będzie chciał podległej “służącej” aby dowartościować się przez to, że ma wpływ na jej życie a przed kumplami lub partnerami biznesowymi jest się kim pochwalić.

Normalny facet będzie chciał równej sobie partnerki.

Jeżeli jesteś szcześliwym rodzicem chłopaka to przeczytaj proszę ten tekst: Wychowanie dziecka? Proszę, wychowaj syna na MĘŻCZYZNĘ! i naucz go rozpoznawania takich “lafirynd”. Niech takie panny znikną na zawsze z piedestału, na który weszły tylko i wyłącznie przez swoje ciało i urodę.

Jeżeli mężczyźni nie będą wymagać czegoś więcej od Kobiet to takich utrzymanek będziemy mieli więcej Kobiet, którym to dzisiejsi chłopcy na to pozwalają. To jest właśnie wychowanie “ona jest dziewczynką, jej się należy” do tego prowadzi. Faceci zachwycają się wspaniałymi Kobietami, które są przepiękne zgrabne i dostają erekcji tylko przez to, że ona na niego spojrzy, dotknie, pocałuje, wysłucha.

A ja się pytam… no i co z tego, że ma ładną buzię i zamiast rozwijać swój mózg to rozwija swoje ciało w klubach fitness?

Nie powiem, bo czasami to idzie w parze. Znam kilka ułożonych, inteligentnych, ogarniętych i przepięknych Kobiet, które dbają o każdy aspekt w równym stopniu. Niestety one są w mniejszości. Zbyt wiele maili dostaje i zbyt często słyszę o tych, które robią to dlatego, że:

 

 “Bogatsi mają wyższe wymagania dotyczące urody” 

 

Istnieje jeszcze jedna kategoria “utrzymanek” młode dziewczyny przed trzydziestką, dla których mężczyźni, instagram i blichtr to największe hobby. To zupełnie inna kategoria!

Niektóre “laski z instagrama” to współczesne dziwki ?

 

Tak. Dobrze widzisz – współczesne dziwki, które nie sprzedają się wielu facetom, ale jednemu który je sponsoruje. To drugi paskudny typ. Dlaczego z Instagrama? Najczęściej jej głównym zajęciem jest “kolekcjonowanie” wrażeń i nieustanne selfiaki na Instagrama, gdzie gromadzą tysiące fanów. Kobiety uzależnione od sławy, od wzajemnej adoracji i mężczyzn, którzy się ślinią do nich. Traktując go jak wyłącznie sponsora, ale oczywiście starając, przymilając do niego. Nawet mogą pamiętać o jego urodzinach, zrobić mu prezent czy raz na jakiś czas dobry obiad. Co z tego?

 

Wystarczy tylko zakręcić kurek z pieniędzmi i przymilanie się zamienia w bestię. Nie daj problemy finansowe takiego faceta. Jeżeli odpowiednio ciągnęła swojego sponsora to jest owszem – ładna, jeżeli nie powiedzieć nawet piękna. Uroda to jedyne co posiada najczęściej. Co wtedy? Wystarczy, że wyjdzie do pierwszego lepszego klubu w większym mieście – bez pieniędzy. Nie potrzebuje ani złotówki, ani na drinki ani na wejściówki. Wszystko postawią jej napalone samce.

Co myśli taka panna? Że jej się należy. Ona dbała o siebie, ma urodę, może i potrafi porozmawiać na różne tematy. W końcu jeżeli ma dwadzieścia kilka lat to oznacza minimum kilka lat obcowania i nauki “bogatych fagasów”. Od których także się czegoś uczą. Mają awersję do jednego… robienia czegoś konkretnego i ambitnego ze swoim życiem.

Jest druga strona medalu. Faceci, którzy na to pozwalają. Takie “współczesne dziwki” będą funkcjonowały jak będą “klienci”, którzy będą tolerowali takie zachowania. Akceptowali wszystko bo pańcia ma śliczną buźkę, sztuczne cycki, usta zrobiona i coś z brwiami/rzęsami na czym się totalnie nie znam (sztuczne, dorabiane czy coś takiego).

Tylko, że ten sam facet, który finansuje taką babę za chwilę może się znudzić. Takiej Kobiety nie można traktować inaczej niż zabawkę. Zabawki mają to do siebie, że się po prostu nudzą… Prędzej czy później, ale nudzą.

Czy można mieć pretensję do tego, że facet kupuje sobie zabawkę? Nie do końca…można tego nie akceptować, potępiać i mieć swoją opinię, ale on ma prawo wymienić zabawkę na lepszy model.

Potem jest płacz, zgrzyt i stękanie że uwiodła go tylko tym, że była “fajną dupą”. Nie oferując dużo więcej.

Namawiam więc do zdrowego rozsądku. Nie być utrzymanką mężczyzny z przekonaniami, że Wam się cokolwiek należy bo wychowujecie dzieci. Najważniejsze to mieć zawsze plan awaryjny, bo nie wiecie jak potoczy się Wasze życie. Najgorsze co może być to jak zostajesz sama po czterdziestce bez żadnego CV i bez żadnych perspektyw i plujesz sobie w brodę, że nie wykorzystałaś swoich możliwości jakie dawał Ci los.

Namiętności życzę

kontakt@szczerydobolu.pl