Gdzie poznać drugą połówkę? Tinder i inne gówna.

 

Mamy przejebane. Mamy naprawdę przejebane, bo w dzisiejszych czasach poznanie kogoś jest naprawdę trudne. Sam jestem “dzieckiem internetu” mam 31 lat, podpięty do sieci jestem od 18 lat czyli internety robię/konsumuje od 13 roku życia. Gdzie więc poznać drugą połówkę?

Przez ten okres owszem poznałem mnóstwo osób online. Przetestowałem wszystkie możliwe formy poznania ludzi od IRC’a (mIRCa?), Sympatii, poprzez Tindera i inne  tego typu serwisy. Byłem nawet w kilku związkach z kobietami poznanymi w ten sposób. Na “starość” a raczej dojrzałość emocjonalną…ta sama osoba, która praktycznie nie zna już świata bez podłączenia do sieci nabiera pewnych refleksji.

 

To jest słabe. To nie jest sposób na poznanie drugiej połówki.

 

Tak, przyznaje. Sam tak robiłem i to nie raz. Czy byłem uzależniony od Tindera nie wiem, może. Jednak to nie jest prawdziwe życie. Czemu to robiłem? Z tej samej przyczyny co setki milionów ludzi na świecie = z wygody!

 

 

 

 

Tracimy setki godzin, które nie wrócą. Tracimy na głupie rozmowy przez czat na podstawie wyobrażenia, że wiemy z kim rozmawiamy podczas gdy nie jesteśmy w stanie włączyć emocji. Możemy w tej samej chwili kogoś zaakceptować i wyobrażać sobie gorący seks z tą osobą lub nawet całe życie i w tej samej chwili  możemy kogoś po prostu bezczelnie odrzucić.

Nie włączamy feromonów, nie patrzymy sobie w oczy, nie czujemy swojego zapachu, oddechu na skórze, tonu głosu, uśmiechu, spojrzenia. No kurwa jak mamy się w kimś zauroczyć bez tego wszystkiego?

Powiem Wam jak. Rozmawiając przez setki godzin z osobą, którą sobie idealizujemy. Sprawdzamy czy nam się dobrze rozmawia. Po długim czasie gdy dostajemy już kurwicy kim jest osoba po drugiej stronie umawiamy spotkanie.

Wtedy następuje małe, proste “sprawdzam”. Są dwie drogi – albo okazuje się, że straciliśmy setki godzin na rozmowach z niewłaściwą osobą, albo…zakochujemy prawie że od pierwszego spotkania.
Spotykamy się z kimś o kim wiemy już właściwie bardzo dużo, ale pierwszy raz na oczy.

 

Czy to jest kurwa normalne?! NIE.

 

Czy każdy z nas wygrał czas na loterii? Jeżeli coś jest chwilowe i bardzo ulotne to właśnie czas. Na chuj masz go tracić na spotkanie z niewłaściwymi osobami poznanymi w niewłaściwy sposób…?

 

 

 

Jest jeden powód, dla którego powinieneś to robić – ekstremalna nieśmiałość i brak jakichkolwiek znajomych / przyjaciół w świecie rzeczywistym. Wiedz, że to najgorszy sposób na poznanie drugiej połówki.

Co jeszcze moim zdaniem ta “uberyzacja” a raczej tinderyzacja rynku matrymonialnego przynosi? Absolutny brak tworzenia silnych więzi z Twoim najbliższym otoczeniem. Po co skoro na wyciągnięcie ręki są nowi ludzie, nowe Kobiety, nowi herosi i za rogiem kryje się ktoś fascynujący kto jest podobny do nas.

 

Jak inaczej poznawać drugą połówkę?

 

 

To jest najciekawsze pytanie obecnej dekady. Wiele osób (im młodszych tym bardziej) nie wyobraża sobie poznawania nowych osób (drugiej połówki) gdyby nie internet. Przecież…to ogromna strata czasu?

Dlaczego masz nie utrzymywać zwyczajnej relacji ze swoimi znajomymi, a dzięki im poznawać im znajomych i tak dalej. Rozszerzać swoją siatkę…? Naoglądaliście się “masz wiadomość” z Meg Ryan? Ja też. Tylko, że to kurwa nie jest normalne życie.

Ja wiem, że w ten sposób można założyć mnóstwo rodzin, spłodzić dzieci itp. Jednak nic nie da Ci większych korzyści od silnych relacji w świecie rzeczywistym.

 

Kiedy ostatni raz byłeś na imprezie ze znajomymi?

Kiedy poznałeś kogoś offline częściej niż przez internet?

Kiedy zadzwoniłeś do kolegi/koleżanki pogadać o pierdołach?

Kiedy byłeś u kogoś w odwiedzinach tak spontanicznie?

Bycie społecznie ogarniętym przynosi dużo więcej korzyści. Korpomowa nazwałaby to nie inaczej jak networkingiem, a ja nazywam to po prostu zwykłym życiem. Mamy tak wiele zapomnianych emocji… Pamiętacie jak to jest gdy zagadujecie gdy czujecie czyjś śmiech na swojej twarzy, ciepło bijące z policzków, dotyk dłoni. To potrafią być takie emocje, które generują radość w sercu.

 

Jacy faceci zdobywają teraz najlepsze Kobiety?

 

Odpowiedź jest prosta:  Faceci z jajami. Kim jest facet z jajami? Normalny, prawdziwy mężczyzna

który Kobiety poznaje offline 😉 Co go wyróżnia? Gdzie potrafi zagadać Kobietę?

a) w klubie na imprezie
b) na ulicy
c) w metrze
d) w kawiarni
e) galerii handlowej

….WSZĘDZIE. Dlaczego to takie dziwne? Dlatego, że trzeba mieć jaja. Bo kurwa prostsze jest zainstalowanie Tindera i przewijanie w prawo lub w lewo lasek. Ilu ze znanych Wam facetów zaczepiło ostatnio piękną Kobietę na ulicy i próbowało nawiązać konwersację? Tylko nie mówcie mi, że to dziwne, freaki żeby tak zaczepiać i zagadywać bo może jakiś zboczeniec czy inny psychopata. Doprawdy?

 

 

 

To zagadywanie i pieprzenie dziesiątki godzin przez tindera / komunikatory nie jest zboczone?!

Dla większości Kobiet to są tak silne emocje gdy mężczyzna zagada je, że zapamiętają go od dość mocno. Co wtedy zadziała?

  • spojrzenie
  • mimika twarzy
  • zapach
  • uśmiech
  • ogólne odczucia jak czuła się podczas rozmowy

 

To nie jest kolejny frajer, który napisał przez portale czy aplikacje randkowe. W ten sposób każdy może zagadać, ale ilu z mężczyzn ma naprawdę jaja by podejść do pięknej Kobiety (potencjalnego drugiej połówki) i powiedzieć:

 

“Cześć. Spodobał mi się Twój uśmiech, dlatego mam ochotę Cię poznać. Mam na imię Szczery, a Ty?”

 

W pierwszej chwili każdą Kobietę zamuruje i część sobie pomyśli: “Co za czubek?!” a druga połowa: “Zaintrygował mnie”.  Już nie mówię nawet, że większość facetów nie wie jak w ogóle zagadać do Kobiety i poprowadzić dalej konwersację, aby rzeczywiście ją zaintrygować.

Czytaj także: Jak zaimponować Kobiecie? Poradnik tylko dla Mężczyzn!

 

Czy nieśmiali są skreśleni i mają gorsze szanse?

 

Oczywiście, że nie. Nie neguje w żaden sposób portali typu Sympatia lub Tinder, ale…bardzo mocno neguje pieprzenie przez czat po kilkadziesiąt godzin zanim dojdzie do spotkania. Owszem to fantastyczne narzędzie dla osób introwertycznych / nieśmiałych, które nie mają tylu jaj aby podejść do Kobiety na ulicy/w galerii handlowej lub dla Kobiet, które to najzwyczajniej w życiu peszy.

To wygodne przesunąć zdjęcie w prawo i zaakceptować osobę na podstawie atrakcyjności fizycznej / opisu. Tylko, że kolejną “walidację” powinniśmy przeprowadzić już offline.

 Nie wygenerujesz żadnych emocji przez komunikatory! Nie poznasz drugiej połówki 

A jak możesz stwierdzić czy jest ktoś dla Ciebie atrakcyjny jak nie włączysz emocji? Przez neta nie ma żadnych emocji. Oczywiście samemu też się na to nadziałem i popełniłem te błędy, a później niejednokrotnie na pierwszej randce myślałem o tym kiedy ona się tylko skończy i byłem wściekły na siebie mamrocząc pod nosem “ja pierdole… 😉 ale godzin zmarnowanych, a można było tego uniknąć”.

 

Ostatni powód by olać randki internetowe

 

Najważniejszy powód, dla którego należy olać randki internetowe to…zbyt duża konkurencja ! Umówmy się. Single i singielki są na rynku matrymonialnym towarem. Nawet gdy nie zakasają rękawów to i tak walczą. Jedni i drudzy mają konkurencję…tyle, że przez internet ta konkurencja jest na wyciągnięcie ręki: (czytaj także: Jakich facetów przyciągasz jak magnes? )

Co mam na myśli?

Zaledwie jedno kliknięcie, jedno przesunięcie w prawo jest następna Kobieta/Mężczyzna. Jeżeli jedno nam się nie spodoba to “za rogiem” mamy kolejnego i nie musimy wkładać wysiłku i inwestować w relację z tą pierwszą osobą. Nie musimy sprawdzać czy mamy z nią wspólne cechy tylko idziemy do następnego! Jak miałbyś/miałabyś w ten sposób poznać swoją drugą połówkę?

Czy to jest kurwa normalne? Czy w świecie prehistorycznym myślicie, że też tak było? Przeczytajcie sobie mój wpis gdzie porównuje utrzymanka do prehistorycznego bunga-bunga 😉 Meżczyzna maminsynek to mężczyzna utrzymanek. Dlaczego? I zastanówcie się…czy to nie jest totalne zaburzenie życia i sposobu poznawania ludzi jaki w ogóle znamy?

Później mamy z jednej strony Kobiety i Mężczyzn z zajebiście wysokimi wymaganiami.

Czytaj także Kobiece wymagania vs. prawdziwe szczęście

Skąd to się bierze? No właśnie stąd, że tworzymy sobie sztuczne wirtualne życie na Instagramie, Tinderze i myślimy, że otaczają nas sami zajebiści ludzie. Jest mnóstwo pięknych, wysportowanych ludzi posiadających naprawdę fantastyczne życie. Odżywiają się zdrowo, podróżują co chwila i mają wypełnioną każdą chwilę…że praktycznie nie ma w ich życia miejsca na kogoś innego.

No kurwa! 😉

Czy wyjazd 3x w roku na wakacje czyni ze mnie podróżnika? 
Czy opierdzielenie zdrowej sałatki 5x w miesiącu czyni ze mnie wegetarianina, który się zdrowo odżywia?
Czy przebiegnięcie 3 kilometrów 2x w miesiącu czyni ze mnie biegacza amatora? 

Mam wrażenie, że dzisiejsze pokolenie rodzi się mistrzami marketingu. Od małego uczą się kreacji, kreacji samych siebie. Jak być lepszą wersją siebie i pokazywać swoje życie atrakcyjniejsze niż jest.

To samo podczas poznawania ludzi online. Dlatego później z drugiej strony mamy od zajebania ludzi z kompleksami (Czytaj więcej: Kompleksy i inne przyczyny kobiecego niezadowolenia to wymówka, by nic z sobą nie robić) którzy widzą, że po prostu nie są wystarczający dla innych, którzy dla nich są atrakcyjni. Wpadają w kompleksy bo doznają częstszego odrzucenia niż ich matki czy babki.

Dlatego częściej chodzą na siłownie, fitnessy, wpierdzielają zielsko, chodzą wcześnie spać i stają się lepszą wersją samych siebie wierząc, że będą wystarczający dla innych.

To nie jest życie.
Skasuj portale na serwisach / aplikacjach randkowych.
Wyjdź do ludzi i poznaj kogoś. Zbuduj nowe sieci społeczne.

Namiętności życzę!

kontakt@szczerydobolu.pl 😉

 

 

Polub mnie na facebooku

  • Kinga

    Uchwyciłeś wszystko to co teraz się dzieje niestety… Moje randkowanie również tak wygląda, przed poznaniem mojego byłego byłam w sumie na 9 spotkaniach z sympatii on był 10 i się udało… na pół roku potem sobie znikł, od lutego tego roku spotkałam się w sumie 7 razy. Tak jak piszesz zamieniam zwykle kilka zdań i wiem czy jest sens poznać kogoś na żywo. Pisanie tygodniami powodowało, że tworzyłam w swojej głowie nierzeczywisty obraz danego człowieka a potem byłam nieźle rozczarowana. Tak czy siak wracając do randek, to zaliczyłam tyle skrajnie żałosnych i upokarzających sytuacji, że miesiąc temu usunęłam wszystkie konta gdzie się dało… Nie spotkałam ani jednego normalnego faceta co jeden to zawsze coś… to tchórzył, to trzeba było za niego zapłacić, to mój wygląd mu nie pasował…to sam nie wie czego chce..ciągle coś… już nawet emocjonalnie do tego nie podchodziłam tylko czekałam, aż obiekt coś odwali… Ludzie zamykają się w domach teraz… tak że niema z kim nawet na kawę wyjść… A tak bardzo tęsknią za bliskością, nie rozumiem tego ???

  • Raczej chodzi o to, że w dzisiejszych czasach ludzie mniej dbają o związki. Nie ważne czy poznają się w Internecie. Sposób jak każdy inny. Co do poznawania facetów, swojego obecnego poznałam przez internet. Jesteśmy razem od lutego i na zmiany się nie zanosi. W realu poznałam wszystkich moich ex i dziwnym trafem, każdy z nich początkowo stwarzał pozory, jednakże po czasie przestawali udawać. Prawda jest taka, że nie ważne gdzie tylko ważne kogo. I nie ma reguły, że wszystkie związki z reala czy netu są złe. Po prostu wszędzie może coś pójść nie tak. Ze swoimi znajomymi spotykam się regularnie i uwielbiam gadać przez telefon. Nie żyję w wirtualnej przestrzeni, a jednak pomogła mi znaleźć miłość. Pozdrawiam
    Pozdrawiam

  • Dyktaror14441

    A teraz opowiem ci drugą stronę monety, postanowiłem skasować konta na portalach randkowych, bo każda randka była dosłownie taka jak piszesz, miałem w myślach japier***e , poznałem laskę na (nie będę promował portalu) i spotkałem się na drugi dzień xD Niestety laska z pięknymi długimi włosami, zdrowo się odżywiająca, a przychodzi na randkę jakby chłopczyna w krótkich włosach z papierosem w ręku, miała 21 lat, tragedia. Każda następna randka podobna do poprzedniej, z tym, że laski zakłamywały wagę, co myślę, że jest bardzo powszechne na internecie, każda otyła, zawsze przychodziła na randkę z wyglądu zupełnie obca osoba, tragedia… no i w końcu tak jak wyżej napisałem, skasowałem wszystkie konta na portalach randkowych, bo kur***ca mnie chwyciła, miałem mega wymagania, bo wiedziałem, że sam coś wnoszę do związku, mam dom, samochód, dobrze płatną pracę i wyglądem nie grzeszę, mam fajne hobby (jazda konno, nurkowanie, akwarystyka morska i kolekcjonerstwa) i tak jak piszesz jeżdżę co rok na wakacje ale tylko raz na rok, miałem nadzieję, że poznam kogoś kto reprezentuje coś sobą, moja największa wada to to, że byłem nieśmiały, dlatego byłem na takich portalach. Najbardziej co mnie wkurzało to to gdy zobaczyłem laskę i myślałem to ta jedyna, zagadywałem i zawsze klaps z tego wychodził, pomyślałem, że mam za duże wymagania, zaczynałem schodzić z tych wymagań, ostatnia laska którą pamiętam była po podstawówce, (dzieciate od razu odpadały) była bezrobotna i bez żadnego hobby, za to typowa laska internetu, stary iphone, w miarę modnie ubrana i ładna, zagadałem do niej i się rozczarowałem, ona wcale nie chciała ze mną być, znała mnie tylko z wyglądu, bo nie chwaliłem się co mam ani co robię, żeby jak wiadomo nie znaleźć blachary, wyglądała na laskę z dobrego domu, randka z nią była tragiczna, laska opowiadała mi na ilu to randkach była, jakie rzeczy potrafi zrobić przyjemne facetowi, tragedia, może myślała, że tak sobą zaimponuje, zwiałem, nie chciałem być z laską w której było całe osiedle, pokazywała mi chłopaków z którymi była, obrzydliwi dresiarze, nie chciał bym się czymś zarazić.

    Nadszedł kolejny etap mojego życia, miałem już skasowane wszystkie konta socjalne poza facebookiem, nadszedł ten czas aby wziąć się za laski offline, nie zagadywałem od razu, zawsze starałem się aby jakaś sytuacja do tego doprowadziła, że musimy pogadać i wtedy się poznać.
    Jak straciłem nieśmiałość? to proste, lata mijały, czułem że zaczynam wyglądać gorzej z wiekiem, zaczęły mi się robić powoli zakola, czułem, że lata lecą, a ludzie na internecie i tak się nie zmienią, będą kłamać i pokazywać się jak najlepiej, straciłem 6 lat na portalach randkowych, (jakąś godzinkę co dwa-trzy dni).
    Po prostu czułem już, że nie mam nic do stracenia, dalej stresuje mnie zagadywanie ale dzięki temu, że zrozumiałem, że się kiedyś zestarzeję i umrę to postanowiłem wziąć się za swoje życie.
    Najczęściej zagadywałem do kobiet, które były akurat same, kiedy nie było tłumu, (tłum mnie stresował).
    Powiem tak, 8 na 10 sytuacji, kiedy zagadałem, były trafione, to prawda, było, źle na początku, często mocno przeżywałem, że jakaś nie zainteresowała się mną, często to ja muszę prowadzić rozmowę, ona odpowiada tylko tak lub nie, jeśli widziałem, że laska się nie angażowała to odpuszczałem.

    A teraz jaki finał? Poznałem laski, które miały już dzieci, samotne matki. Miałem już 23 lata, a w tym wieku to większość po przejściach, nie będę pisał o laskach, które mówiły, że mają chłopaka, bo takich było sporo, jak dawały numer to znaczy, że wolna, poznałem sporo kobiet i im starsza tym pewniejsze było, że ma dzieci, wtedy zrozumiałem, że nie taka pisana jest mi droga, chciałem mieć rodzinę od zera, własne dzieci, a życie ustawiło mi inną drogę, dzięki tym laskom poznałem ich kumpele, młodsze, mam 26 lat, a laski z którymi się kumpluję mają po 16/19 lat, taka jest moja droga, w tym wieku laski nie mają dzieci, myślę, że dlatego natura pcha faceta do młodszej, problem w tym, że w tym wieku jest szkoła i laski nie chcą zakładać rodziny, skończyłem tak, że jeździmy wszyscy po imprezach, poznaję nowych ludzi, jestem facetem i wiadomo, że mam ochotę na sex, a młode kobiety głównie o tym myślą, starsze zajmują się własnymi dziećmi, są zmęczone, mają niskie libido, i proszę was kobiety, co jest grane, czemu starsze kobiety nie są takie chętne na przyjemności, nie zrozumiem tego, sex traktują jak prezent, jak by same nie czerpały z tego przyjemności, możliwe, że dlatego faceci zdradzają, pytanie tylko dlaczego żony zdradzają, dobra kończę bo syf temat zrobiłem, powiem tylko, że życie każdemu dobiera drogę, myślę, że nie jest mi pisane małżeństwo, życie wie lepiej, ważne, że jestem na chwilę obecną szczęśliwy, kiedyś może jakoś to będzie, pozdrawiam 🙂

  • kropka

    Mam wrażenie, że jak nie udało się poznać kogoś na studiach, ani w pracy, to z czasem jest coraz trudniej i człowiek próbuje tinderów, sympatii, badoo itp……,a mnie się już zwyczajnie nie chce wychodzić na imprezy, speed dating czy jeszcze inne wynalazki, jestem już tym wszystkim zmęczona, to wszystko, jest takie żałosne….Szkoda że nie ma takich odważnych mężczyzn jak ty, którzy podejdą na ulicy i zagadają. Gdybym ja tak zrobiła to co by sobie pomyślał o mnie facet? że jestem desperatką, że jakaś nienormalna ? Raz spróbowałam umówić się z Panem na stacji benzynowej na kawę, popatrzył na mnie co najmniej dziwnie i stwierdził, że jest zajęty…